To był sen-pomyślałam To był tylko jeden zasrany sen.
Poczułam ulgę. Mama kazała mi wstawać, bo miałam dziś iść do szkoły, na lekcje muzyki. Z jednej strony się cieszyłam, bo zobaczyłabym starych znajomych, a z drugiej-byłaby tam Dionne. Sama nie wiem, dlaczego jej tak nie lubię? Jest inna, dziwna...
Postanowiłam podnieść się z łóżka i ubrać się. Wybrałam to. Byłam prawie gotowa. Rzęsy przeciągnęłam tuszem, a włosy rozpuściłam. Zeszłam na dół, tam czekała już na mnie Jo (mieszka z nami).
-Hej Jo-powiedziałam
-Hej-odpowiedziała
-Co na śniadanie?-zapytałam z ciekawością
-Jajecznica
-Mniam!-oblizałam się i usiadłam do stołu.
Po zjedzonym śniadaniu, ja i Jo poszłyśmy do szkoły. Gdy weszłyśmy do szkoły, zobaczyłyśmy Dionne. Od tamtej pory nasz dzień zamienił się w piekło.
-Dzieńdobry-powiedziałyśmy równo wchodząc do sali.
-Hej!-krzyknęli wszyscy oprócz Dionne...
Po 10 minutach wrażeń przystąpiliśmy do lekcji.
**************************Po lekcji******************************************
Właśnie miałyśmy wychodzić z sali, gdy usłyszałyśmy znajomy głos...nie mogłyśmy przypomnieć sobie, z kąt my go znamy.
Gdy się odwróciłyśmy, zobaczyłyśmy go...
Wysoki chłopak, zielono-niebieskie oczy, brązowe włosy z grzywką, Full-Cap, skejty.
To był jej chłopak. Zaniemówiłam! Nagle zaczęło mi się kręcić w głowie...upadłam. Nie mogłam się wybudzić...to była męczarnia.
************************Perspektywa Jo*****************************************
Gdy się odwróciłyśmy, zobaczyłyśmy Nathana. Nie mogłyśmy nic wykrztusić. Spojrzałyśmy po sobie. Alex zrobiła się blada i nagle upadła. Nie wiedziałam co się dzieje! Nathan podbiegł do nas i od razu zareagował. Dionne z niechęcią podeszła do nas. Chyba była zazdrosna. Wezwaliśmy karetkę...przez głowę przechodziły mi najgorsze myśli! Nathan odwiózł Dionne do domu, mnie zawiózł do szpitala i...został tam ze mną. Byłam bardzo zdziwiona. Usiadłam na krześle i zakryłam twarz rękoma. Nathan podszedł do mnie i powiedział:
-Ejj...nie płacz. Nic jej nie będzie.
-A jak coś się stanie?? Jak się nie obudzi??-powiedziałam dalej płacząc
-No weź! Bo ja będę płakał! Mała!
-Mała??-zapytałam zdziwiona
-Nie wiem jak masz na imię, więc mówię mała
-Jestem Jo
-Nathan-przedstawił się i podaliśmy sobie ręcd
-Wiem kim jesteś-oznajmiłam
Chłopak się uśmiechnął. Potem gadaliśmy ze sobą do nocy. Po wykańczającej rozmowie, usnęłam na krześle...Rano, gdy się obudziłam to.....
*************************************************************************
No i jest! Pierwszy, nawet długi rozdział!
Oddaję się wam...jeżeli się nie spodoba, napiszcie w komentarzu, wtedy będę wiedziała, czy jest sens pisania tego opowiadania xD
Pozdrawiam
Buzz ;***
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz