Po paru minutach z sali Alex wyszedł lekarz. Podbiegłam do niego i od razu zapytałam co się stało?
-Alex dzisiaj wyjdzie ze szpitala, miała lekki wstrząs, ale wszystko jest już dobrze.-powiedział a mi od razu pojawił się na buzi uśmiech
-A czy ona się obudziła??-zapytałam z ciekawością
-Tak-powiedział i odszedł
Obudziłam Nathana. Oboje weszliśmy do sali. Al leżała uśmiechnięta, rozmawiała przez telefon z jej mamą. Gdy nas zobaczyła, uśmiechnęła się jeszcze bardziej i rozłączyła. Przytuliłam ją bardzo mocno. Nathan się wahał, ale jednak się namówił. Od rana był jakiś dziwny. Cały czas się uśmiechał, myślami był gdzieś daleko. Gdy rozmawiałam z Alex, cały czas się na nią patrzył. Nie wiedziałam o co mu chodzi?!
***********************20 minut później******************************************
Do sali wszedł lekarz.Powiedział, że Al może już się zbierać. Mieliśmy tylko poczekać na wypis. Zadzwoniłam do mamy Alex. Nie mogła po nas przyjechać, bo była w drodze do Paryża. Tata Alex też z nią był. Nic nam nie powiedzieli.
-Alex, Twoi rodzice są w drodze do Paryża-powiedziałam zdenerwowana
-Co?!-krzyknęła Alex
Nagle Nath wyszedł z sali i powiedział, że za 10 min przyjdzie do nas i że nas odwiezie.
Sczerze??Nie myślałam, że przyjdzie za 10 min...nie myślałam, że w ogóle przyjdzie. A jednak. Przyszedł. Był bardzo punktualny. Gdy wszedł do sali, powiedział, że kogoś przyprowadził. Pomyślałyśmy z Alex, że przywiózł Dionne, ale okazało się, że to nie Dionne mu towarzyszy, tylko Tom. Ten dzień zapowiadał się wspaniale.
*************************Perspektywa Alex*****************************
Wow!-pomyślałam. Nie dość, że Nathan siedział ze mną i z Jo całą noc w szpitalu, to jeszcze przyprowadził do szpitala Toma.Byłam ciekawa, dlaczego on to robi??
************************Perspektywa Toma******************************
Gdy wszedłem do tej sali, zobaczyłem dwie, śliczne dziewczyny. Najbardziej spodobała mi się ta rudowłosa. Była taka ładna, od razu wpadła mi w oko.
*************************Perspektywa Alex******************************
Właśnie wstawałam z łóżka, gdy lekko się zachwiałam, Nathan podbiegł do mnie. Chyba myślał, że się wywalę. Złapałam go za rękę, by tak nie panikował. Gdy go dotknęłam, serce zaczęło mi mocniej bić, nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Czułam się taka bezpieczna, radosna. Jo to zauważyła, bo się bardzo szeroko uśmiechnęła. Gdy szliśmy przez szpitalne korytarze, ludzie się na nas patrzyli, jakby pierwszy raz widzieli ludzi. Może to przez moje włosy?? W końcu były fioletowe. Kiedy doszliśmy do recepcji, od razu dostałam wypis. Wyszliśmy ze szpitala i wsiedliśmy do samochodu.
-Jo, masz klucze od domu??-zapytałam
-Nie, myślałam, że Ty je masz!
-Jo, jak wejdziemy do domu??
-No...no...no nie wiem!
Mimo braku kluczy, kazałyśmy chłopakom pojechać do naszego domu. Gdy dojechaliśmy, wyszliśmy z samochodu. Przed nami stał duży dom. Chłopaki byli nieco zdziwieni, sama nie wiem dlaczego. Na pewno widywali takie domy.
***************************10 min później*******************************
Obeszłyśmy cały dom wokół. Żadne drzwi nie chciały się otworzyć. Zadzwoniłam do mamy:
-Hej mamo!-wydarłam się do słuchawki
-Cześć Alex.
-Nie zapomniałaś o czymś??-zapytałam
-Nie sądzę.-odpowiedziała
-W takim razie gdzie zostawiłaś klucze od domu??
-Klucze mam w torebce, a zapasowe macie wy.
-No właśnie nie. Ostatnio pożyczałaś je od nas i ich nie oddałaś!
-Jak to?? Kładłam je na stole w kuchni.
-Ale ich tam nie było-powiedziałam zrezygnowana.
-Alex, przepraszam was. A nie możecie u kogoś przenocować?? Przecież za miesiąc wrócimy...-ostatnie słowa powiedziała bardzo cicho, chyba nie chciała, żebyśmy je usłyszały.
-Za miesiąc?!-oburzyłam się i natychmiast rozłączyłam.
-Jo, mama powiedziała, że klucze są w domu, a dom jest zamknięty. Mają zamiar wrócić dopiero za miesiąc.
-Jak to za miesiąc??
-No tak.
-To gdzie będziemy spały??
-Hmm...na ulicy??-powiedziałam pół żartem, pół serio. Jo nie wiedziała co powiedzieć.
Wróciłyśmy do chłopaków i opowiedziałyśmy im wszystko. Chłopaki, nie wiadomo z jakich powodów cieszyli się.
-O co wam chodzi, czemu się cieszycie??-zapytała Jo
-Przenocujcie u nas!-powiedzieli równo
-Nie!-powiedziałam
-Dlaczego??-powiedział Nath
-Bo nie!
-Ale dlaczego??
-Bo nie!
-No Alex! To gdzie będziecie spały??
-Nie wiem.\
-No proszę...-powiedział i zrobił oczka kota za shreka.
W końcu uległam. Z jedne strony chciałam, a z drugiej nie wiedziałam jak zareagują chłopcy...
-To jedziemy do nas!-krzyknął Nathan
-Zaraz! Najpierw do sklepów.
-Po co??-zapytał tym razem Tom.
-Bo nie mamy ze sobą ubrań-powiedziałam
Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do centrum. Kupiłyśmy dużo rzeczy.Po zakupach pojechaliśmy do domu. Było bardzo cicho. Chyba nikogo nie było. Na ławie leżała kartka na której pisało:
"Chłopaki, my pojechaliśmy do miasta, na koncert Eda Sheerana.
Wrócimy jutro. Dom macie dla siebie. Tylko go nie rozwalcie!
Jak coś zrobicie z domem, to tata Max da wam nauczkę!
Kochamy! 3|5 The Wanted+dziewczyny"
Downy wyjechały, więc mieliśmy dom dla siebie. Tom i Jo poszli do kuchni, zrobić coś do jedzenia. Ja zostałam sama z Nathanem w salonie. Przez dłuższą chwilę nie odzywaliśmy się. W końcu Nathan zaczął:
-Pokazać Ci Twój pokój??
-Ok-odpowiedziałam i poszliśmy na górę.
-Tu są drzwi do Twojego pokoju-oznajmł
Złapałam za klamkę i otworzyłam drzwi. Weszłam do pokoju. Był niesamowity. Wyglądał tak nowocześnie.
-Dziękuję Nathan-uśmiechnęłam się i dałam chłopakowi buziaka w policzek
-Nie ma za co-powiedział i oboje zeszliśmy na dół. Schodziliśmy cicho, bo chcieliśmy ich wystraszyć, lecz gdy tam zeszliśmy, zobaczyliśmy coś, co przeszło nasze oczekiwania...
**********************************************************************************
No i jest! Drugi rozdział, który miał być dopiero za tydzień.
Nudziło mi się, więc go napisałam.
Jak się podoba??
Nawet nie wiem czy ktoś czyta tego bloga xD
Mam nadzieję, że z czasem ktoś będzie zaglądał na tego bloga, rozgłaszał go i dodawał komentarze.
Mam do Was wszystkim prośbę...jeżeli czytacie tego bloga, to dodawajcie się do obserwatorów ;D
Kocham <3
Buzz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz